wtorek, 30 sierpnia 2011

"Rodzina White'ów" - analiza rodziny


Rodzina White'ów

Autor:Maggie Gee
wydawnictwo: MUZA
data wydania: 2006 (data przybliżona)
liczba stron: 448





           Właśnie zamknęłam "Rodzinę White'ów" Maggie Gee angielskiej pisarki. Która w Polsce z tego co się zdążyłam zorientować jest znana tylko z tej powieści. Książka w sumie jest ósmą w dorobku autorki w roku 2002 była nominowana do nagrody  Orange Prize i Międzynarodowego IMPAC Dublin Literary Award . 
  
              Główni bohaterzy Rodzina W. składająca się z pięciu osób. Troje dorosłych dzieci i małżonkowie White. Cała akcja zaczyna się w momencie gdy Alfred głowa rodziny trafia po wylewie do szpitala. W tym momencie dowiadujemy się,że  osobami które są mu oddane to żona May-cicha kobieta kochająca książki,przez całe życie czegoś się bała. Najpierw ojca, później męża który i tak był lepszy niż ojciec w końcu swego najmłodszego potomka. Najmłodszy syn Dirk-który jakby nie patrzeć powielił błędy i wady ojca i pokazał do czego może doprowadzić nienawiść . Pozostała dwójka nie żywi ciepłych uczuć do ojca który był w ich życiu postrzegany jako tyran i despota który nie umie przyznać się do swoich błędów a słowo "Przepraszam" nie funkcjonuje w jego słowniku. Zarzucają ojcu ,że to właśnie On jest przyczyną porażek w ich życiu. Najstarszy syn Darren mimo,że jest uznanym dziennikarzem nie potrafi ułożyć życia osobistego ma za sobą trzy małżeństwa i czworo dzieci. Córka Shirley ma za złe,że ojciec jest rasistą i nigdy nie zaakceptował jej małżeństwa z czarnoskórym mężczyzną które dało jej tyle szczęścia jakiego nie zaznała w rodzinnym domu. 

            Książka to typowy powrót do korzeni, analizowanie swego postępowania i próba oczyszczenia się. Narracja prowadzona jest podobnie jak w książkach J.Picoult. Każdy z bohaterów pokazuje swój punkt widzenia,swoje przemyślenia,uczucia.  Akcja książki nie jest wartka ani szybka wszystko toczy się przeważnie wokół łóżka szpitalnego Alfreda. Jest to książka która pokazuje jaki wpływ ma zachowanie i postępowanie rodziców na dzieci.Jedne dzieci przyjmują bez warunkowo to co słyszą od rodziców i powielają ich zachowania tak jak Dirk -co prowadzi do tragedii. Jeszcze inne próbują uciec od tego wzorca , ale tutaj sprawdza się bardzo dobrze powiedzenie "Czym skorupka za młodu nasiąknie,tym na starość trąci"- tak jak w przypadku pierworodnego syna. Niby zaszedł daleko w swoim życiu zawodowym, ale brak umiejętności okazywania uczuć rodzinie i jej tyranizowanie doprowadza do rozpadu. Córka jest tą która pokazuje,że można jeżeli się bardzo chce odciąć od tych złych wzorców. Ale potrzebna jest praca i osoba dla której warto to zrobić. 

          Lektura nie jest z serii łatwe i przyjemne. Jest to książka zmuszająca do myślenia, zastanawiania się nad sobą i bohaterami. Książka która ukazuje rozkład rodziny z powodu ojca tyrana i matki która nie umiała się temu przeciwstawić,za bardzo się bała ale mimo wszytko kochała swego męża miłości wielką i bezwarunkową. 
Książka godna polecenia, przemyślenia będą ze mną długo może dlatego,że dopiero co udało mi się stworzyć  tę podstawową komórkę społeczną jaką jest małżeństwo. Nie chciałbym nigdy usłyszeć od  swoich dzieci,że jestem winna ich nieudanego życia.

Oceniam na 4,5/6

niedziela, 28 sierpnia 2011

Klejnot Medyny książka o życiu


Klejnot Medyny

Autor:Sherry Jones
wydawnictwo: Otwarte
data wydania: lipiec 2009 (data przybliżona)
liczba stron: 400








            Kolejna przeczytana książka na moim koncie to "Klejnot Medyny" debiutancka powieść Sherry Jones. Opowieść o niezwykłej miłości Mahometa i jego najmłodszej żony. Książka choć mocno osadzona w historii tak na prawdę jest fikcją literacką. Z tego powodu,że dostępne wiadomości na temat najmłodszej żony Mahometa są dość sprzeczne jedne mówią,że była to jedyna kobieta którą kochał a druga,że kobieta ba raczej dziecko które przyprawiało swego męża o ból głowy. Swoim postępowaniem i mało powściągliwym językiem.
    
           "Posłuchaj opowieści o dawnych czasach i odległych krainach o świecie przepełnionym zapachem szafranu i róż. Posłuchaj opowieści o koczownikach wędrujących po piaskach pustyni,mieszkających w namiotach utkanych z wielbłądziej sierści,o karawanach załadowanych perskimi dywanami i wonnymi kadzidłami.Posłuchaj opowieści o kobietach, które noszą zwiewne szaty,czernią koholem oczy i malują henną na dłoniach misterne wzory, oraz o mężczyznach cenniących honor bardziej niż życie" . W taki właśnie sposób autorka zachęca nas do sięgnięcia  po swoją powieść. Przenosimy się więc do VII w.n.e. Gdzie zaczyna swoją służbę wielki Prorok Mahomet i gdzie rodzi się nasza główna bohaterka Aisza. Która w wieku 6 lat zostaje zaręczona z Prorokiem i zostaje uwięziona w domu swego w pardzie-jest to ukrywanie kobiety przed wzrokiem innych obcych mężczyzn. Tak mija kolejne trzy lata i oto 9 letnia Aisza zostaje,żoną założyciela monoteistycznej  religii. Z powodu tego,że jeszcze nie występuje u niej to co u kobiet zostaje pod opieką rodziców przez kolejne 2,5 roku. Mahomet odwiedza swoją żonę codziennie ale bardziej odwiedziny ojca u córki czy wujka niż męża u żony. Razem się bawią lalkami,zwierzakami. Razem chodzą na spacery. Mahomet ma wtedy ponad 50 lat prawie 60 . Normalnie starszy niż mój dziadek jak się urodziłam takie było moje pierwsze skojarzenie. Fuj. Aisza bystra jak na swój wiek z bardzo ciętym językiem . Później zasłynęła z tego,że szybciej mówi i robi  niż myśli, co przyczynia jej wielu zmartwień i kłopotów wśród ludzi którzy są w jej otoczeniu. Zazdrosna żona jak później się okaże,ale jak nie być zazdrosną jak ma się 10 rywalek(żon) i nie wiadomo ile nałożnic. I wcale nie jest to życie w luksusie jakby się wydawało.

             Książka bardzo ciekawa i trafnie oddaje życie kobiet arabskich w tamtych czasach i sądzę że wśród współczesnych wyznawców tradycyjnego  Islamu też. Kobieta ta która nie ma żadnych praw,rzecz nabyta przez mężczyznę jego własność. O jej wartości stanowią urodzeni synowie. Historycznie też ukazuje powstanie nowej wiary w jednego Boga Allacha. Język  jest  bardzo barwnym, ciepły i przyciągający czytelnika. 

             Powieść  o dojrzewaniu i przemianach zachodzących w głównej bohaterce. Ukazuje jak z dziecka przemienia się w kobietę znającą swoją wartość starającą się sprostać zadaniu pierwsze żony. Która pragnie być dla swego męża nie tylko wspaniała żoną ale też przyjaciółką i doradcą. Droga jest bardzo długa często okupiona różnego rodzajami wpadkami, łzami, upokorzeniami, nie zrozumieniem ze strony najbliższych. Lektura też o marzeniach która twardo zderzają  się z otaczającą rzeczywistością. I miłości do innego mężczyzny młodszego, przystojniejszego od męża przyjaciela z dawnych lat. Jednym słowem książka o wszystkim. Którą czyta się jednym tchem a opisy miejsc i przyrody przenoszą nas w miejsca egzotyczne i nieznane. 

Lektura która mnie oczarowała. Cud,miód i orzeszki.

Oceniam na 5,5/6 

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Milczenie żywych


Milczenie żywych

Autor:Elisa Springer
Wydawnictwo: Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkeanu
Data wydania: 2001 (data przybliżona)
Nie mogłam znaleźć okładki polskiego wydania a że wygląda identycznie jak włoska więc zamieszczam tę.

          "1 listopada 1995 roku znowu znalazłam się w byłym obozie Auschwitz. Zobaczyłam druty kolczaste,strażnicze wieżyczki,piece krematoryjne i baraki, w których mieszkałyśmy o głodzie i chłodzie. Dzisiaj w całkowitej ciszy,znowu usłyszałam  głosy i wołania z wczoraj. Zrozumiałam ,że nie wystarczy pięćdziesięciu lat,żeby zatrzeć pamięć o tak wielkiej zbrodni" Tak swoje wspomnienia zaczyna Elisa Springer córka bogatego Żydowskiego kupca wiedeńskiego, wnuczka znanego w wiedeńskich kręgach kompozytora Elkana Bauera. Która przeżyła obóz koncentracyjny jako jedyna ze swej najbliższej  rodziny. 

            Książka "Milczenie żywych" wpadła mi w ręce przez przypadek,w czasie ostatniego pobytu u rodziców . Nie wiem czym przykuła moją uwagę bo z wyglądu jest niepozorna biała okładka z czarno-białym zdjęciem uśmiechniętej dziewczynki ilość stron też tylko 122.Wydana przez Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau . Przejrzałam  ją pobieżnie i odłożyłam. Wiele słyszałam o obozach w telewizji,w szkole, byłam w Treblince,Majdanku. Pomyślałam nie dla mnie. Ale coś mnie ciągnęło do tej książki. I w dniu wyjazdu wsunęłam ją do mojej torby. Zaczęłam czytać w pociągu i zanim obejrzałam się byłam po lekturze. Nasza bohaterka trafiła do obozu gdy miała 26lat, wcześniej wydana prze szpiega niemieckiego spędziła pewien czas w więzieniu Gestapo. Zawiniła tylko tym,że była dobrze wykształconą Żydówką która zarabiała na życie jako tłumaczka różnego rodzaju dokumentów. Opis życia w obozie  jaki przedstawiła nam Elisa , był przerażający. Niby wiedziałam,że nie było łatwo, ale to o czym pisała autorka przeszło najśmielsze wyobrażenia. Najgorsze jednak chyba było to,że ludzie byli pozbawieni ludzkich odruchów. Liczyło się aby przeżyć. Im dłuższy pobyt w obozie tym człowiek umierał a na jego miejsce pojawiało się zwierzę zaprogramowane na przeżycie za wszelką cenę. Nie było litości ze strony niemieckich esesmanek. Te były jeszcze bardziej zepsute niż nie jeden mężczyzna. Od humoru w danym dniu zależało czyjeś życie. Córka stawała się wrogiem matki a matka stawała przeciw córce. 

             Książka niepozorna ale ładunek emocji wielki. Jestem nadal poruszona tym co przeczytałam. Zastanawiające jak człowiek może zgotować innemu człowiekowi taki los? Jak trzeba być obdartym z jakich kolwiek uczuć aby być katem innej osoby? A z drugiej strony jaką trzeba mieć siłę aby przeżyć piekło na ziemi i móc żyć bez szpitala psychiatrycznego?W książce wiele jest pytań, na wiele próbuje odpowiedzieć autorka,ale  też wiele  zostaje bez odpowiedzi. Musimy sami sobie na nie odpowiedzieć.  

            Jako podsumowanie zacytuję jeden z cytatów które mnie dotknęły "Ja,Elisa Springer widziałam Boga.W dymie Birkenau,gdy unosił do nieba ból świata i zostawiał na ziemi kwaśny odór cierpienia.Ja widziałam Boga. Widziałm Boga biczowanego,zanurzonego w błocie ,kolanami  żłobiącego w ziemi głębokie bruzdy, z rękoma wzniesionymi do nieba i podtrzymujące ciężkie kamienie obojętności. Widziałam Boga ofiarującego człowiekowi siłe przeciw jego rozpaczy,litość przeciw poniżeniu,godność jego cierpieniom"
Zachęcam do przeczytania.


niedziela, 21 sierpnia 2011

Stosik sierpniowy :))))

Sama zakupiłam w Matrasie oto te:

Od dołu:
Niccolo Amaaniti "Jak Bóg przykazał"
Sally Gunning  "Wojna wdowy"
Walker Percy "Syndrom Tanatosa"
Michal Viewegh "Zapisywacze ojcowskiej miłości"
Kate O'riordan "Kamyki pamięci"


A te dostałam od męża jako spóźniony dodatek na urodziny, który chyba przebył całą Polskę. Podróżował 6tyg. z przygodami 2 razy zaginęła paczka ale jest:


I tak od dołu:
Maeve Binchy " Droga do Tary"
Małgorzata Saramonowicz "Sanatorium" 
Helen Oyeyemi "Mała Ikar"
James Meek "Ludowy akt miłości"
Stefanie Zweig "Księżniczka Sissi"
Anne Provoost "Upadki"
Krzysztof Mazurek "Osiem kroków tanga"
Colin Dexter "Nabożeństwo za Wszystkich Zmarłych"
Colin Dexter "Świat ciszy Nicholasa Quinna" 

Jestem bardzo dumna szczególnie z tego drugiego stosiku bo większość książek była na mojej liście do przeczytania chyba mój mąż podejrzał co nieco i zrobił mi MEGA WIELKĄ NIESPODZIANKĘ :))).

sobota, 20 sierpnia 2011

Wiele pięknych miejsc......

Na ziemi jest tak  wiele pięknych miejsc. Gdybyście mogli wybrać trzy gdzie byście chcieli pojechać? Ja chciałbym zanurkować na Wielkiej Rafie Koralowej, spędzić miesiąc w pachnącej lawendą i ochrą  Prowansji,zwiedzić Indie kraj wielu kultur, języków, wyznań, kontrastów spotykanych na każdym kroku. Nie wiem dlaczego o tym pisze? Może pod wpływem kolejnej lektury. Wsiąść do samolotu lub na statek nie dbać o bilet, nie dbać o bagaż. Odlecieć- odpłynąć tam gdzie wiatr będzie muskał twarz,szum oceanu snuł miłosną pieśń, a my w ciszy nie zmąconej przez rozwój cywilizacji, będziemy szukać swoich korzeni swego prawdziwego ja. Marzy mi się taka moja prywatna bezludna wyspa z domkiem na drzewie albo z drewnianą chatą, z książkami,bez problemów codziennego dnia. Tak miesiąc w każdym roku sam na sam z sobą. Co wy na to?


czwartek, 18 sierpnia 2011

Przemówić po śmierci


Kroniki lekarza sądowego

Autor:Michel Sapanet 
tłumaczenie: Piotr Wrzosek
wydawnictwo: KDC
data wydania: maj 2010
liczba stron: 272




            Uwielbiam seriale kryminalne typu" CSI" czy "Kryminle zagadki NY" lub popularne ostatnio "Kości". Dlatego gdy podczas moich wojarzy po księgarniach natknęłam się na "Kroniki lekarza sądowego" Michaela Sapaneta postanowiłam kupić. Zachęcona tym bardziej,że autor jest biegłym sądowym od ponad 20 lat i kieruje oddziałem medycyny sądowej w Szpitalu Miejskim w Poitiers,wykłada  medycynę sądową. Chciałam się dowiedzieć czy i co ciało ludzkie może nam powiedzieć po swojej śmierci. A kto mógłby lepiej odkryć tajniki tego zawodu,jak nie ekspert którym niewątpliwie autor jest. Była to jedyna lektura,która przeczytałam w czasie urlopu.

            Książki jak to bywa na urlopie nie mogłam połknąć jednym tchem, ponieważ  za bardzo czasu nie było. Ale to może i lepiej bo tyle horroru,tragedii,krwi i okrucieństwa chyba na jeden raz bym nie wytrzymała. Książkę należy dawkować po trochu. 31 makabrycznych przypadków nie zawsze pojedyncze zwłoki.Autor nie skupia się na samych autopsjach. Ale wprowadza czytelnika we wszystkie arkana swego zawodu. Opisuje wszystko od momentu przybycia na miejsce zbrodni,wypadku,samobójstwa,zbieranie dowodów oględziny miejsca zbrodni, oględziny denatów. Wszystko ze szczegółami i detalami,aż do momentu gdy podchodzimy do stołu w prosektorium. 

             Bardzo dobra pozycja. Czułam się jak studenta na wykładach, z początku bałam się,że będzie dużo żargonu medycznego którego nie będę w stanie zrozumieć. Ale nic z tego książka napisana językiem dla takich laików jak ja :). Niezrozumiałe wyrażenia od razu tłumaczone w przypisach wszystko jasne i klarowne. Książka mimo makabrycznej treści bardzo ciekawa. Szkoda,że nie przetłumaczono jeszcze innych pozycji tego autora.  Gratulacje należą się tłumaczowi P.Wrzoskowi, bardzo dobre tłumaczenie.

Moja ocena 4,5/6


środa, 17 sierpnia 2011

Wróciłam :)

            Wakacje powoli dobiegają końca. Moje L4 - 2 mies też. Jeszcze jutro badanie u lekarza medycyny pracy i mam nadzieję na dobre wrócić do firmy. Chyba zgłupiałam,ale tęsknię za pracą. Jak to na wyjazdach bywa czytałam nie wiele. Skończyłam lekturę przed wyjazdową i przeczytałam"Kroniki lekarza sądowego" Michaela Sapanet. Wena jeszcze na wakacjach, ale coś tam już naskrobałam na temat" Kronik...... :) wkrótce na blogu się ukaże .  Napisałam tylko jedną opinię, bo byłam pod wielkim wrażeniem po lekturze "Pokoju". Teraz mam nadzieję nadrobić  zaległości w czytaniu i pisaniu. A jest co nadrabiać, oj jest. Kolejnych 12 książek czeka w mojej biblioteczce. Nie mogę się napatrzeć na nie. Zdjęcia z wakacji zostały z aparatem u rodziców więc wstawię za jakiś mies jak odzyskam.Dobrze że mamy drugi to zdjęcie stosików wstawię wkrótce :).
            Pogoda dopisywała jak padało to w nocy a w dzień było ciepło. Pokazałam mężowi Podlasie w szerz  i wzdłuż a on odkrył zamiłowanie-jak na warszawiaka przystało ;P- do............... grzebania się w ogródku moich rodziców i prac polowych u dziadków. Jedyne co mu się nie podobało, to komarzyce wieczorami :). Było rodzinie, swojsko, spokojnie z dala od wielkomiejskiego zgiełku, brakowało nam takiego odpoczynku.